Szczupak farciarz

Cały czas trollujemy za sumem, niestety bez efektów. Sumy tak pod koniec czerwca na naszym boisku przestały brać i poza jakimiś zupełnymi kurduplami nic sensownego się nie trafia. Trafiło się za to kilka, a może i kilkanaście ciekawych przyłowów. Ale o tym przy innej...

Sumowa ogonówka

Pewnie ten wpis oburzy ortodoksyjnych wyznawców wędkarskiej etyki, gdyż będzie o holu suma podhaczonego za ogon. Nie przejmuję się oczywiście ich zdaniem. Zazwyczaj to pacjenci legitymujący się dwoma wymiarowymi okonkami i jednym krótkim szczupaczkiem, i o prawdziwym...

Plątka sumowa międzyzestawowa

Od początku czerwca łowimy z Heniem sumy. Na trolling. Ta sama metoda, te same miejsca, sumki też niewiele się różnią. I właściwie nie ma o czym pisać, bo ileż to razy można powtarzać ten sam scenariusz: ciągamy woblery po sprawdzonych miejscówkach, w końcu branie,...
Wędkarskie sukcesy i porażki Wujka Janka i Marudnego Henia

Przejdź do kalendarza brań

Sukcesy wędkarskie Wujka Janka

Szczupak farciarz

Cały czas trollujemy za sumem, niestety bez efektów. Sumy tak pod koniec czerwca na naszym boisku przestały brać i poza jakimiś zupełnymi kurduplami nic sensownego się nie trafia. Trafiło się za to kilka, a może i kilkanaście ciekawych przyłowów. Ale o tym przy innej...

Sumowa ogonówka

Pewnie ten wpis oburzy ortodoksyjnych wyznawców wędkarskiej etyki, gdyż będzie o holu suma podhaczonego za ogon. Nie przejmuję się oczywiście ich zdaniem. Zazwyczaj to pacjenci legitymujący się dwoma wymiarowymi okonkami i jednym krótkim szczupaczkiem, i o prawdziwym...

Plątka sumowa międzyzestawowa

Od początku czerwca łowimy z Heniem sumy. Na trolling. Ta sama metoda, te same miejsca, sumki też niewiele się różnią. I właściwie nie ma o czym pisać, bo ileż to razy można powtarzać ten sam scenariusz: ciągamy woblery po sprawdzonych miejscówkach, w końcu branie,...

Sukcesy wędkarskie Marudnego Henia

Mściwy sum

Dzisiejszy wpis będzie krótki ...... albowiem klepanie w klawiaturę obolałą dłonią, której jeden z palców kilka dni wcześniej został przebity kotwicą wędkarską, do przyjemności nie należy. Piszę go jednak z samozaparciem godnym lepszej sprawy, głównie ku rozwadze tym...

Majówka z boleniami

Na oficjalne otwarcie sezonu spinningowego szykowaliśmy się co najmniej od marca. Wszystko było zapięte na ostatni guzik- najnowsza produkcja boleniowych woblerów uzbrojona, nowe linki na kołowrotkach nawinięte, przypony z fluorokartbonu powiązane, wahadłówki...

Sprzęt, przynęty i metody łowienia. Poradnik wędkarski

Packa Wędkarska Sumowa

Nie wiem, jak to jest w przypadku innych naukowców, ale my z Heniem mamy spory kłopot z podebraniem rześkiego jeszcze suma. Łódkę mamy niewielką i szarpanie się z gadziną przy burcie odpada - możemy zaliczyć wywrotkę. A i w środku miotający się sumek też może...

Blog Wędkarski

Blog wędkarski o spinningowaniu i trolligu zdecydowaliśmy się prowadzić dla zabawy. Głównie po to, by się chwalić swoimi sukcesami (a co!!!) i pomniejszać ewentualne porażki, udzielać światłych wędkarskich rad, wyrażać niepochlebne opinie na temat PZW, oczerniać a wyjątkowo i pochwalić kolegów po kiju, opisać jakieś ciekawe łowisko albo metodę łowienia. Ogólnie mówiąc, by snuć takie tam wędkarskie dyrdymały. Oczywiście wszystko z przymrużeniem oka. Jak to wędkarze.

Ryby łowimy praktycznie od zawsze, w naszym przypadku to już ponad pięćdziesiąt lat, z czego wspólnie prawie czterdzieści. Mieszkamy we Wrocławiu i naszym głównym łowiskiem jest podwrocławska Odra, a odkąd sprawiliśmy sobie łódkę, to przede wszystkim jej odcinek na wysokości Osobowic i Kozanowa. W moim przypadku to może nie do końca prawda, bo dwa, trzy miesiące w roku spędzam nad Parsętą i jej dopływami. Bez Henia, bo leniowi nie chce się po krzajach łazić i woli d… łódką po Odrze wozić. Jako osoby już życiowo doświadczone potrafimy odróżnić rzeczy ważne od tych mniej istotnych i na łowienie ryb zawsze potrafimy znaleźć czas. Wiadomo, robota to nie …, stać może cały rok. Nad wodą w sezonie jesteśmy praktycznie codziennie. W sumie wędkarstwo to dla nas już nałóg, w moim wypadku dodatkowo pogłębiony, gdyż wręcz obsesyjnie konstruuję wszelkie przynęty spiningowe, przede wszystkim woblery. Henio też się z czasem zaraził, ale przebieg choroby jest u niego znacznie łagodniejszy.

Od początku lat dziewięćdziesiątych łowimy jedynie na spinning. Teraz doszedł jeszcze trolling z ręki. Gliździarstwo jako takie jest nam z gruntu obce, a samych miłośników nadziewania na haczyk jakichś tam drobnych żyjątek mamy w głębokiej pogardzie. Ryby męczymy, ale ich nie mordujemy. Zazwyczaj, bo Heniowi czasami się zdarzy coś zatłuc i pożreć. Ale sporadycznie i nigdy okazowych egzemplarzy. Ja, by nie stawać przed jakimiś tam dylematami, obligatoryjnie wypuszczam wszystko. Nie chodzi tu o ideę no kill którą uważam za nawoływanie do zoosadyzmu. Wędkarstwo wywodzi się nie od wyrywania muchom nóżek a z czasów, gdy mężczyzna szedł na łowy, by zdobyć mięso dla rodziny. I tego się trzeba trzymać. Z tym, że należy pamiętać, że czasy się zmieniły, nie ma obowiązku zamordowania wszystkiego co na haku, i powinno, szczególnie w przypadku drapieżników, przeważać gospodarskie myślenie. Osobiście do problemu podchodzę jak do sprawdzania zawartości lodówki – nic nie wyjmuję, jedynie sprawdzam, czy aby pełna i w razie potrzeby będzie co zjeść.

Zapraszam, Henio zresztą też, do czytania naszego blogu. Miło nam będzie, jak napiszecie komentarz. Czy to będzie pochlebna opinia, czy nie, to nie ma znaczenia. Ostatecznie uzyskania powszechnego poklasku nie wymieniłem wśród powodów powstania tego blogu. Miłej zabawy 🙂

Wujek Janek