Boleń z agresywnego opadu

Nie ma co ukrywać. Ostatni tydzień dla naszego teamu to jedna wielka wędkarska porażka. Planowaliśmy dać Łysemu godziwą odpowiedź na te jego zeszłoniedzielne niespełna dwa metry bieżące suma, lecz rzeczywistość szybciutko postawiła nas do pionu. Właściwie nie...

Sum na niedzielę

Miałem napisać o łowieniu okoni na boczny trok i zawodach jakie zawsze urządzamy na łódce. Henio łowi na drop shota, ja na bocznego. Wygrywa zazwyczaj lepszy, czyli ja. Za to Heniowi zdarzyło się już raz zremisować z Pimpkiem, który nigdy nic nie złowił. Niestety,...

Marny szczupak zamiast okazałych sumów

Opisując w niedzielę nasze haniebne wyniki w łowieniu okoni odgrażałem się, że nie dalej jak w środę sprawdzimy, czy aby sumy, zwabione puszczoną z elektrociepłowni ciepłą wodą, nie wylazły na płyciznę przed mostem kolejowym. Niestety, koniec października nie...
Wędkarskie sukcesy i porażki Wujka Janka i Marudnego Henia

Przejdź do kalendarza brań

Sukcesy wędkarskie Wujka Janka

Boleń z agresywnego opadu

Nie ma co ukrywać. Ostatni tydzień dla naszego teamu to jedna wielka wędkarska porażka. Planowaliśmy dać Łysemu godziwą odpowiedź na te jego zeszłoniedzielne niespełna dwa metry bieżące suma, lecz rzeczywistość szybciutko postawiła nas do pionu. Właściwie nie...

Sum na niedzielę

Miałem napisać o łowieniu okoni na boczny trok i zawodach jakie zawsze urządzamy na łódce. Henio łowi na drop shota, ja na bocznego. Wygrywa zazwyczaj lepszy, czyli ja. Za to Heniowi zdarzyło się już raz zremisować z Pimpkiem, który nigdy nic nie złowił. Niestety,...

Marny szczupak zamiast okazałych sumów

Opisując w niedzielę nasze haniebne wyniki w łowieniu okoni odgrażałem się, że nie dalej jak w środę sprawdzimy, czy aby sumy, zwabione puszczoną z elektrociepłowni ciepłą wodą, nie wylazły na płyciznę przed mostem kolejowym. Niestety, koniec października nie...

Sukcesy wędkarskie Marudnego Henia

Lato z sumem

W pierwszych dniach lipca  ...jakoś tak zagadałem się  przypadkiem z Łysym. Łysy pływa niemal tak samo pilnie jak my ale w całkiem innych rejonach, więc o jego sukcesach wędkarskich nie wiedziałem nic zupełnie aż do czasu tej rozmowy. No i teraz wyszło szydło z worka-...

Czerwiec na Odrze czyli sumowe Waterloo

Właściwie to od zimy czekaliśmy na ten dzień .....kiedy WRESZCIE można będzie łowić z trolla, czyli na pierwszy czerwca. Cel- wiadomo, czas i miejsce akcji- do znalezienia/odkrycia/wymyślenia, metodyka z góry założona. Sprzęt i przynęty zakupione, motywacja i silne...

Początek sezonu czyli wiosenne bolenie

W błogosławionym Roku Pańskim 2018 ......... PZW najwyraźniej postanowił pójść w ślady Świętego Mikołaja i obdarował wszystkich grzecznych wędkarzy wspaniałym prezentem. Nie mam tu bynajmniej na myśli obniżki składek ani masowych akcji zarybieniowych atrakcyjnymi...

Sprzęt, przynęty i metody łowienia. Poradnik wędkarski

Robimy woblery. Część pierwsza – struganie

Z woblerami jest jak z dziećmi – chcesz mieć dobre, zrób je sam! I właściwie nie ma tu żadnych wykrętów. Woblery może robić każdy, przy odrobinie dobrej woli żaden brak zdolności manualnych nie stanowi przeszkody. Może nie będą to jakieś skończone piękności o, jak ja...

Jak wybrać kołowrotek spinningowy

Los spinningisty lekkim nie jest. Takiemu gliździarzowi to od biedy do uprawiania haniebnego procederu połowu ryb na robaki czy inne tam ciasto wystarcza kij, trochę żyłki i haczyk. Kawał korka do tego jeszcze doczepi, trochę ołowiu i już może nadziewać te swoje...

Woblery sumowe na Odrę

Łódkę sprawiliśmy sobie przede wszystkim z myślą o sumach. Ponieważ możliwość zatłuczenia jakiegoś wąsatego wiosłem z góry wykluczyliśmy, trzeba było zadbać o sprzęt. Kijek miałem już upatrzony wcześniej, taki jednoczęściowy Dragonik do 140 gram, przy kołowrotku też...

Blog Wędkarski

Blog wędkarski o spinningowaniu i trolligu zdecydowaliśmy się prowadzić dla zabawy. Głównie po to, by się chwalić swoimi sukcesami (a co!!!) i pomniejszać ewentualne porażki, udzielać światłych wędkarskich rad, wyrażać niepochlebne opinie na temat PZW, oczerniać a wyjątkowo i pochwalić kolegów po kiju, opisać jakieś ciekawe łowisko albo metodę łowienia. Ogólnie mówiąc, by snuć takie tam wędkarskie dyrdymały. Oczywiście wszystko z przymrużeniem oka. Jak to wędkarze.

Ryby łowimy praktycznie od zawsze, w naszym przypadku to już ponad pięćdziesiąt lat, z czego wspólnie prawie czterdzieści. Mieszkamy we Wrocławiu i naszym głównym łowiskiem jest podwrocławska Odra, a odkąd sprawiliśmy sobie łódkę, to przede wszystkim jej odcinek na wysokości Osobowic i Kozanowa. W moim przypadku to może nie do końca prawda, bo dwa, trzy miesiące w roku spędzam nad Parsętą i jej dopływami. Bez Henia, bo leniowi nie chce się po krzajach łazić i woli d… łódką po Odrze wozić. Jako osoby już życiowo doświadczone potrafimy odróżnić rzeczy ważne od tych mniej istotnych i na łowienie ryb zawsze potrafimy znaleźć czas. Wiadomo, robota to nie …, stać może cały rok. Nad wodą w sezonie jesteśmy praktycznie codziennie. W sumie wędkarstwo to dla nas już nałóg, w moim wypadku dodatkowo pogłębiony, gdyż wręcz obsesyjnie konstruuję wszelkie przynęty spiningowe, przede wszystkim woblery. Henio też się z czasem zaraził, ale przebieg choroby jest u niego znacznie łagodniejszy.

Od początku lat dziewięćdziesiątych łowimy jedynie na spinning. Teraz doszedł jeszcze trolling z ręki. Gliździarstwo jako takie jest nam z gruntu obce, a samych miłośników nadziewania na haczyk jakichś tam drobnych żyjątek mamy w głębokiej pogardzie. Ryby męczymy, ale ich nie mordujemy. Zazwyczaj, bo Heniowi czasami się zdarzy coś zatłuc i pożreć. Ale sporadycznie i nigdy okazowych egzemplarzy. Ja, by nie stawać przed jakimiś tam dylematami, obligatoryjnie wypuszczam wszystko. Nie chodzi tu o ideę no kill którą uważam za nawoływanie do zoosadyzmu. Wędkarstwo wywodzi się nie od wyrywania muchom nóżek a z czasów, gdy mężczyzna szedł na łowy, by zdobyć mięso dla rodziny. I tego się trzeba trzymać. Z tym, że należy pamiętać, że czasy się zmieniły, nie ma obowiązku zamordowania wszystkiego co na haku, i powinno, szczególnie w przypadku drapieżników, przeważać gospodarskie myślenie. Osobiście do problemu podchodzę jak do sprawdzania zawartości lodówki – nic nie wyjmuję, jedynie sprawdzam, czy aby pełna i w razie potrzeby będzie co zjeść.

Zapraszam, Henio zresztą też, do czytania naszego blogu. Miło nam będzie, jak napiszecie komentarz. Czy to będzie pochlebna opinia, czy nie, to nie ma znaczenia. Ostatecznie uzyskania powszechnego poklasku nie wymieniłem wśród powodów powstania tego blogu. Miłej zabawy 🙂

Wujek Janek