Weekendy z okoniami

Cóż, dziadzieje człowiek na stare lata,no bo właściwie kiedy ma dziadzieć jak nie wtedy? Nowy rok, początek lutego, zima taka, że i lata zimniejsze bywały, a ja jeszcze nie rozpocząłem sezonu. Wujek Janek drugi miesiąc ściga nad Parsętą te swoje urojone trocie, a ja...

Mikroorganizmy na rozpoczęcie sezonu

Od lat każdy nowy sezon zaczynam nad Parsętą. Zazwyczaj już w Nowy Rok melduję się nad rzeką. W stanie powiedzmy różnym, ale obecność obowiązkowa 🙂 W tym roku zasiedziałem się deko we Wrocku i dopiero drugiego wieczorem dojechałem do Białogardu. Trzeciego od rana nad...

Szczupak akrobata

Rok się kończy, a z nim sezon na szczupaka i inne odrzańskie drapieżniki. Od pierwszego stycznia zaczyna obowiązywać okres ochronny na sumy, bolenie, sandacze i już wspomniane szczupaki. Przed nami długie miesiące postu, okraszone jedynie jakimś okonkiem, klenikiem...
Wędkarskie sukcesy i porażki Wujka Janka i Marudnego Henia

Przejdź do kalendarza brań

Sukcesy wędkarskie Wujka Janka

Mikroorganizmy na rozpoczęcie sezonu

Mikroorganizmy na rozpoczęcie sezonu

Od lat każdy nowy sezon zaczynam nad Parsętą. Zazwyczaj już w Nowy Rok melduję się nad rzeką. W stanie powiedzmy różnym, ale obecność obowiązkowa 🙂 W tym roku zasiedziałem się deko we Wrocku i dopiero drugiego wieczorem dojechałem do Białogardu. Trzeciego od rana nad...

Szczupak akrobata

Szczupak akrobata

Rok się kończy, a z nim sezon na szczupaka i inne odrzańskie drapieżniki. Od pierwszego stycznia zaczyna obowiązywać okres ochronny na sumy, bolenie, sandacze i już wspomniane szczupaki. Przed nami długie miesiące postu, okraszone jedynie jakimś okonkiem, klenikiem...

Koniec sezonu

Koniec sezonu

Dzisiaj oficjalnie zakończyliśmy sezon na Odrze. Jaki był? No różnie bywało, raz na wozie (a może bardziej by pasowało na łódce 🙂 ), raz pod wozem. Ale ogólnie fajnie było i oby następny sezon był równie udany. Łódka powędrowała w kąt heniowego ogródka i niech tam...

Sukcesy wędkarskie Marudnego Henia

Weekendy z okoniami

Weekendy z okoniami

Cóż, dziadzieje człowiek na stare lata,no bo właściwie kiedy ma dziadzieć jak nie wtedy? Nowy rok, początek lutego, zima taka, że i lata zimniejsze bywały, a ja jeszcze nie rozpocząłem sezonu. Wujek Janek drugi miesiąc ściga nad Parsętą te swoje urojone trocie, a ja...

Mściwy sum

Mściwy sum

Dzisiejszy wpis będzie krótki ...... albowiem klepanie w klawiaturę obolałą dłonią, której jeden z palców kilka dni wcześniej został przebity kotwicą wędkarską, do przyjemności nie należy. Piszę go jednak z samozaparciem godnym lepszej sprawy, głównie ku rozwadze tym...

Sprzęt, przynęty i metody łowienia. Poradnik wędkarski

Dwukolorowa wahadłówka na troć

Dwukolorowa wahadłówka na troć

Wszelkie żelastwo nie jest specjalnie moją domeną. Już przy okazji postu o obrotówkach wspomniałem, że nad wodą preferuję woblery i gumy. Oczywiście znajdzie się spore grono krytyków takiej postawy, uważających, że najlepiej to jest w ogóle bez gumy. Uprzedzając falę...

Zróbmy sobie obrotówkę

Zróbmy sobie obrotówkę

Do obrotówek mam ogromny sentyment. To dzięki nim odniosłem pierwsze znaczące spinningowe sukcesy. Będąc jeszcze młodym gliździarzem dostałem w prezencie od Wujka Walka zestaw trzech Meppsów Aglia. Żółtą jedynkę, dwójkę i trójkę. Jakie okonie i szczupaki padły na nie...

Co łowić w bezśnieżne zimy?

Co łowić w bezśnieżne zimy?

Przez większość mojego wędkarskiego życia ja i moi koledzy po kiju zaczynaliśmy sezon najwcześniej w połowie kwietnia a najpóźniej dnia 1 maja. Na szczęście (dla niektórych niestety) postępujące zmiany klimatyczne spowodowały  praktycznie zanik zim w okolicach...

Blog Wędkarski

Blog wędkarski o spinningowaniu i trolligu zdecydowaliśmy się prowadzić dla zabawy. Głównie po to, by się chwalić swoimi sukcesami (a co!!!) i pomniejszać ewentualne porażki, udzielać światłych wędkarskich rad, wyrażać niepochlebne opinie na temat PZW, oczerniać a wyjątkowo i pochwalić kolegów po kiju, opisać jakieś ciekawe łowisko albo metodę łowienia. Ogólnie mówiąc, by snuć takie tam wędkarskie dyrdymały. Oczywiście wszystko z przymrużeniem oka. Jak to wędkarze.

Ryby łowimy praktycznie od zawsze, w naszym przypadku to już ponad pięćdziesiąt lat, z czego wspólnie prawie czterdzieści. Mieszkamy we Wrocławiu i naszym głównym łowiskiem jest podwrocławska Odra, a odkąd sprawiliśmy sobie łódkę, to przede wszystkim jej odcinek na wysokości Osobowic i Kozanowa. W moim przypadku to może nie do końca prawda, bo dwa, trzy miesiące w roku spędzam nad Parsętą i jej dopływami. Bez Henia, bo leniowi nie chce się po krzajach łazić i woli d… łódką po Odrze wozić. Jako osoby już życiowo doświadczone potrafimy odróżnić rzeczy ważne od tych mniej istotnych i na łowienie ryb zawsze potrafimy znaleźć czas. Wiadomo, robota to nie …, stać może cały rok. Nad wodą w sezonie jesteśmy praktycznie codziennie. W sumie wędkarstwo to dla nas już nałóg, w moim wypadku dodatkowo pogłębiony, gdyż wręcz obsesyjnie konstruuję wszelkie przynęty spiningowe, przede wszystkim woblery. Henio też się z czasem zaraził, ale przebieg choroby jest u niego znacznie łagodniejszy.

Od początku lat dziewięćdziesiątych łowimy jedynie na spinning. Teraz doszedł jeszcze trolling z ręki. Gliździarstwo jako takie jest nam z gruntu obce, a samych miłośników nadziewania na haczyk jakichś tam drobnych żyjątek mamy w głębokiej pogardzie. Ryby męczymy, ale ich nie mordujemy. Zazwyczaj, bo Heniowi czasami się zdarzy coś zatłuc i pożreć. Ale sporadycznie i nigdy okazowych egzemplarzy. Ja, by nie stawać przed jakimiś tam dylematami, obligatoryjnie wypuszczam wszystko. Nie chodzi tu o ideę no kill którą uważam za nawoływanie do zoosadyzmu. Wędkarstwo wywodzi się nie od wyrywania muchom nóżek a z czasów, gdy mężczyzna szedł na łowy, by zdobyć mięso dla rodziny. I tego się trzeba trzymać. Z tym, że należy pamiętać, że czasy się zmieniły, nie ma obowiązku zamordowania wszystkiego co na haku, i powinno, szczególnie w przypadku drapieżników, przeważać gospodarskie myślenie. Osobiście do problemu podchodzę jak do sprawdzania zawartości lodówki – nic nie wyjmuję, jedynie sprawdzam, czy aby pełna i w razie potrzeby będzie co zjeść.

Zapraszam, Henio zresztą też, do czytania naszego blogu. Miło nam będzie, jak napiszecie komentarz. Czy to będzie pochlebna opinia, czy nie, to nie ma znaczenia. Ostatecznie uzyskania powszechnego poklasku nie wymieniłem wśród powodów powstania tego blogu. Miłej zabawy 🙂

Wujek Janek