Przez większość mojego wędkarskiego życia ja i moi koledzy po kiju zaczynaliśmy sezon najwcześniej w połowie kwietnia a najpóźniej dnia 1 maja. Na szczęście (dla niektórych niestety) postępujące zmiany klimatyczne spowodowały  praktycznie zanik zim w okolicach Wrocławia a brak lodu na wodzie  i temperatury powietrza ponad +10 C przy słonecznej pogodzie nie pozostawiają spinningistom wyboru wręcz wymuszając pierwszą wyprawę z wędką najpóźniej w połowie lutego. Jest jednak jeden problem – we wrocławskich wodach nie bardzo jest wtedy co łowić naszą ulubioną metodą.

Klasyczne drapieżniki mają w tym czasie okres ochronny a łowiska klenia i jazia na terenie miasta zostały  zdewastowane przez niedawne prace regulacyjne. Zresztą najatrakcyjniejsze łowiska jazi i kleni stały się  niedostępne już wcześniej z powodu pionierskich interpretacji przepisu o 50 metrach, radośnie egzekwowanego przez organy kontrolne w możliwie jak najbardziej niekorzystny dla wędkarzy sposób. Jest jednak jedna nadzieja dla zimowego spinningisty nawet w tak niesprzyjających okolicznościach przyrody- nieduża pasiasta rybka, której połów  jest nie tylko dozwolony przez okrągły rok ale także stosunkowo nietrudny na wielu wrocławskich łowiskach w najzimniejszej porze roku.

Jak łowić okonie zimą i wczesną wiosną?

Okoń, bo o niego oczywiście chodzi, zgromadzony jest zimą w stada i przygotowuje się do tarła, które przy odpowiednio ciepłej (a raczej mało zimnej)  wodzie odbywa u nas już na przełomie lutego i marca na wypłyceniach odrzańskich łach i przybrzeżnych płyciznach. Znalezienie takiego stada tarłowego z reguły gwarantuje wędkarzowi obfity łup w postaci nawet kilkudziesięciu  ryb jednego dnia. Trzeba jednak spełnić jeden warunek,  a mianowicie zastosować odpowiednią technikę połowu. I w tym punkcie nie ma raczej wielkiego pola do eksperymentów – doświadczenie dziesiątków lat wykazało, że najskuteczniejszą znaną  (a przy słabych braniach wręcz jedynie skuteczną) metodą połowu zimowych okoni jest tzw. boczny trok.

Jakie przynęty stosować przy łowieniu na boczny trok?

Mały 3.5 cm twister lub ripper uzbrojony hakiem nr 10 na długim, co najmniej 0.5-metrowym przyponie z cienkiej (0.1 mm) żyłki, nieduży 5-10 g ciężarek, odpowiednio czuły kij, kołowrotek z odpowiednim zapasem możliwie cienkiej plecionki i łowimy! W razie braku brań przenosimy się w inne miejsce, a kombinacje z kolorami przynęt możemy sobie spokojnie darować pod warunkiem posiadania twisterków w kolorze świeżego oleju silnikowego, tzw. motor oil- one są ponoć skuteczne zawsze. Przynajmniej tak twierdzi Wujek Janek, łowiący tą metodą bodaj od 25 lat, ja w ciągu kilku sezonów łowienia okoni w zimnej wodzie (późna jesień- wczesna wiosna) nie stwierdziłem ani razu wyjątku od tej reguły.

Okoń „kilówka” – 40 cm – na boczny trok

Zwykle używam przynęt w tym kolorze dodatkowo ozdobionych brokatem, co przy zachmurzonym niebie dodaje im atrakcyjności a przy słonecznym może i nie wabi bardziej niż gumka bez brokatu ale także nie odstrasza. Dopiero gdy przy użyciu motor-oilowej przynęty znajdziemy wreszcie stadko okoni można pokusić się o zmianę koloru- może na inny biorą nieco lepiej? Na wrocławskich wodach w grę wchodzą przede wszystkim mój ulubiony seledyn, zieleń z brązem, fluo żółty lub pomarańczowy, fiolet oraz „denaturat”.

Jak prowadzić przynętę przy łowieniu na boczny trok?

Metodykę prowadzenia przynęty trzeba sobie dopracować samodzielnie, choćby obserwując pracę twisterka na na płytkiej przezroczystej wodzie. A jak się na niej znajdzie dodatkowo stadko chętnych do żerowania okoni to można ich zachowanie oraz reakcję na przynętę obejrzeć sobie na własne oczy. W trakcie takich właśnie zabaw zauważyłem niedawno, że okonie najchętniej  łapały gumkę wtedy,  gdy powoli płynęła ona falując ogonkiem ale często także, gdy twisterek, również powoli, opadał.

Szybko poruszająca się gumka była dla nich znacznie mniej atrakcyjna a poruszającą się w inny sposób np. skokami lub nieruchomą nie interesowały się niemal wcale. Ta obserwacja natchnęła mnie do zmiany tempa łowienia na delikatne podbicie- powolny pełny obrót korbką- odliczenie do trzech-podbicie-itd. Brania były wyczuwalne najczęściej w trakcie owego powolnego obrotu korbką jako poszarpywanie  albo przy podbiciu w postaci wyczuwalnego oporu zaciętej ryby. Brań (i skutecznie zaciętych ryb) miałem przy tym prowadzeniu wyraźnie więcej niż przy standardowo stosowanym tempie podbicie- pół obrotu korbką-podbicie-itd. Oczywiście w innych porach roku albo na innych łowiskach skuteczniejsze mogą być jeszcze inne sposoby prowadzenia przynęty, dlatego warto kombinować przede wszystkim z nimi a nie z kolorami gumek

Zestaw do bocznego troku. Jak uniknąć skręcania przyponu przy łowieniu na boczny trok?

Największą uciążliwością przy spinningowaniu na boczny trok jest  dla mnie skręcanie się przyponu z linką główną w jeden warkocz, co praktycznie uniemożliwia łowienie. Minimalizuję tę niedogodności stosując hak na odpowiednio długim trzonku, tak aby korpus przynęty nadziany był prosto a nie wygięty „w banana” oraz używając przynęt o odpowiedniej „nieskręcającej” pracy ogonka.

Część gumek zachowuje się na zestawie przyzwoicie, jednak niektóre działają jak małe turbinki, i zupełnie nie nadają się do łowienia bocznym trokiem. Dlatego też, gdy wybieramy się po raz pierwszy na okonie z bocznym trokiem, warto zabrać więcej rodzajów gumek i już doświadczalnie ustalić, które się nadają. A wyjątkowo nerwowym polecam jaskółki i inne gumki tego typu. Te w ogóle się nie kręcą, więc problem znika 🙂

Biorą większe i zupełne maluchy

Co do montażu zestawu to w moich rękach najlepiej sprawdza się taki najprostszy z możliwych – ok. 20 cm nad ciężarkiem przywiązuję na lince głównej nieduży krętlik, bezpośrednio do oczka krętlika mocuję przypon z żyłki i tyle. Wszelkie inne pozorne udogodnienia jakich próbowałem  w rezultacie skutkowały głównie zwiększoną liczbą skręceń i splątań zestawu.

Drop Shot – moja rezerwowa broń na okonie zimą i wczesną wiosną

Gdy  brania okoni są nieco bardziej agresywne lubię zmienić metodę na drop shot, który bywa równie skuteczny jak boczny trok jednak pod warunkiem zastosowania odpowiednio delikatnego zestawu. Ostatnio wiązałem hak dropszotowy bezpośrednio do linki głównej,  którą była plecionka YKG Egi metal 0.4 i, poza zwiększoną ilością spiętych ryb, różnicy w ilości brań w porównaniu z bocznym trokiem  nie było.Sprawa wymaga jednak dalszych badań, co może się przedłużyć nawet do przyszłego roku a to z przyczyny zakończonego właśnie tarła okoni. Wszystkie okonki złowione przeze mnie  w ostatnim dniu lutego były już chude, wytarte, więc wkrótce pewnie odejdą na główne koryto i rozpłyną się po całej rzece.  Trzeba więc będzie poczekać z okoniowym ultra lightem aż do jesieni, kiedy okonie ponownie zbiorą się w stada.

Marudny Henio 🙂