Dzisiaj oficjalnie zakończyliśmy sezon na Odrze. Jaki był? No różnie bywało, raz na wozie (a może bardziej by pasowało na łódce 🙂 ), raz pod wozem. Ale ogólnie fajnie było i oby następny sezon był równie udany. Łódka powędrowała w kąt heniowego ogródka i niech tam czeka na ocieplenie w marcu. A ja liczę już długie dni do rozpoczęcia nowego sezonu. A zostało ich niemało, bo aż dziewięć. Pierwszego stycznia ruszam na troć! 🙂

Na przystani smętnie i pusto. Na wodzie zostały tylko jakieś niedobitki…

Tytanik chyba będzie zimował na wodzie…

Na brzegu bajzel, aż oczy bolą. Jak to po sezonie 🙂

Łódka na dachu, możemy się zwijać 🙂

I niech sobie leży do marca 🙂