Koleżeńska pomoc i XXI wiek

Uważam, że wędkarze, szczególnie nad wodą, powinni sobie nawzajem pomagać. I staram się sztywno trzymać tej zasady. Nie odmówię nawet pomocy ściganym przeze mnie szyderstwami przy każdej okazji kolegom łowiącym na przynęty naturalne. Musimy się razem trzymać, przecież...

Sum metr siedemdziesiąt – riposta

Od początku sezonu trollingowego Henio pluł mi w twarz swoimi sukcesami. Najpierw w sobotę pierwszego, gdy my z Pimpkiem wymiękliśmy z gorąca, Henio został i wywalił suma metr siedemdziesiąt. Potem codziennie legitymował się jakimś. A ja nic, jedna spinka i kilka...

Sum 170 centymetrów na inaugurację sezonu trollingowego

Pierwszy czerwca to chyba najważniejsza data w naszym wędkarskim kalendarzu, rzecz jasna z wyjątkiem okresów nadzwyczaj dobrych brań  z naszego niezawodnego kalendarza słoneczno-księżycowego 🙂 Tak naprawdę to dręczenie tych wszystkich kwietniowych okonków czy...
Wędkarskie sukcesy i porażki Wujka Janka i Marudnego Henia

Przejdź do kalendarza brań

Sukcesy wędkarskie Wujka Janka

Na ryby z kamerą. Nasz debiut na YouTube

Wydawało by się, że odkąd pojawiły się piloty do telewizorów, dzieci stały się całkowicie zbędne. Dawniej to się wysyłało pociechę, by ta kanał zmieniła i w ten sposób był z niej jakiś pożytek. Wraz z wprowadzeniem pilotów pojawiły się też głosy, że posiadanie dzieci...

Marzec w paski

Trzy razy pod rząd byłem na okoniach na boczny trok, w niedzielę nawet to jako tako wyglądało, więc postanowiłem, że należy mi się jakaś odmiana. Miała nią być próba upolowania jakiegoś jazia albo klenika poniżej jazu na połączeniu Starej Odry i Kanału...

Sukcesy wędkarskie Marudnego Henia

Początek sezonu czyli wiosenne bolenie

W błogosławionym Roku Pańskim 2018 ......... PZW najwyraźniej postanowił pójść w ślady Świętego Mikołaja i obdarował wszystkich grzecznych wędkarzy wspaniałym prezentem. Nie mam tu bynajmniej na myśli obniżki składek ani masowych akcji zarybieniowych atrakcyjnymi...

Sprzęt, przynęty i metody łowienia. Poradnik wędkarski

Nie znaleziono żadnych wyników

Nie znaleziono szukanej strony. Proszę spróbować innej definicji wyszukiwania lub zlokalizować wpis przy użyciu nawigacji powyżej.

Blog Wędkarski

Blog wędkarski o spinningowaniu i trolligu zdecydowaliśmy się prowadzić dla zabawy. Głównie po to, by się chwalić swoimi sukcesami (a co!!!) i pomniejszać ewentualne porażki, udzielać światłych wędkarskich rad, wyrażać niepochlebne opinie na temat PZW, oczerniać a wyjątkowo i pochwalić kolegów po kiju, opisać jakieś ciekawe łowisko albo metodę łowienia. Ogólnie mówiąc, by snuć takie tam wędkarskie dyrdymały. Oczywiście wszystko z przymrużeniem oka. Jak to wędkarze.

Ryby łowimy praktycznie od zawsze, w naszym przypadku to już ponad pięćdziesiąt lat, z czego wspólnie prawie czterdzieści. Mieszkamy we Wrocławiu i naszym głównym łowiskiem jest podwrocławska Odra, a odkąd sprawiliśmy sobie łódkę, to przede wszystkim jej odcinek na wysokości Osobowic i Kozanowa. W moim przypadku to może nie do końca prawda, bo dwa, trzy miesiące w roku spędzam nad Parsętą i jej dopływami. Bez Henia, bo leniowi nie chce się po krzajach łazić i woli d… łódką po Odrze wozić. Jako osoby już życiowo doświadczone potrafimy odróżnić rzeczy ważne od tych mniej istotnych i na łowienie ryb zawsze potrafimy znaleźć czas. Wiadomo, robota to nie …, stać może cały rok. Nad wodą w sezonie jesteśmy praktycznie codziennie. W sumie wędkarstwo to dla nas już nałóg, w moim wypadku dodatkowo pogłębiony, gdyż wręcz obsesyjnie konstruuję wszelkie przynęty spiningowe, przede wszystkim woblery. Henio też się z czasem zaraził, ale przebieg choroby jest u niego znacznie łagodniejszy.

Od początku lat dziewięćdziesiątych łowimy jedynie na spinning. Teraz doszedł jeszcze trolling z ręki. Gliździarstwo jako takie jest nam z gruntu obce, a samych miłośników nadziewania na haczyk jakichś tam drobnych żyjątek mamy w głębokiej pogardzie. Ryby męczymy, ale ich nie mordujemy. Zazwyczaj, bo Heniowi czasami się zdarzy coś zatłuc i pożreć. Ale sporadycznie i nigdy okazowych egzemplarzy. Ja, by nie stawać przed jakimiś tam dylematami, obligatoryjnie wypuszczam wszystko. Nie chodzi tu o ideę no kill którą uważam za nawoływanie do zoosadyzmu. Wędkarstwo wywodzi się nie od wyrywania muchom nóżek a z czasów, gdy mężczyzna szedł na łowy, by zdobyć mięso dla rodziny. I tego się trzeba trzymać. Z tym, że należy pamiętać, że czasy się zmieniły, nie ma obowiązku zamordowania wszystkiego co na haku, i powinno, szczególnie w przypadku drapieżników, przeważać gospodarskie myślenie. Osobiście do problemu podchodzę jak do sprawdzania zawartości lodówki – nic nie wyjmuję, jedynie sprawdzam, czy aby pełna i w razie potrzeby będzie co zjeść.

Zapraszam, Henio zresztą też, do czytania naszego blogu. Miło nam będzie, jak napiszecie komentarz. Czy to będzie pochlebna opinia, czy nie, to nie ma znaczenia. Ostatecznie uzyskania powszechnego poklasku nie wymieniłem wśród powodów powstania tego blogu. Miłej zabawy 🙂

Wujek Janek