Długi majowy weekend wędkarsko wypadł nam niespecjalnie. Wracając do Wrocka liczyłem na boleniowe żniwa. Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle. Pogoda się spieprzyła, zrobiło się zimno, wiatr też się nie opierdzielał i ryby praktycznie nie brały. O naszym otwarciu sezonu boleniowego napisał już Henio, dodam tylko, że zrobiło się tak kiepsko, że niedzielę już odpuściliśmy. Może jakąś poprawę przyniesie zapowiadane na jutro ocieplenie. Zobaczymy 🙂

Niedzielę i poniedziałek przesiedziałem w domu. Nawet za robotę się jakąś wziąłem. Ale dziś już nie wytrzymałem i choć pogoda nadal kiepska, postanowiłem wyskoczyć na chwilę nad rzekę. A ściślej mówiąc sprawdzić, czy pod kasztanami bolenie nie biorą. To niezłe miejsce na bolenie, poniżej elektrowni, za starym szpitalem na JP2. Fajniej było łowić z murku pod samą elektrownią, ale to już niestety przeszłość. Obowiązuje 50m od nowej przepławki i murek jest spalony. Szkoda, bo było to bankowe miejsce na klenie i bolenie, trafiały się niezłe jazie i piękne brzany. Jak to pod elektrownią czy inną zaporą 🙂

Miejscówka pod Kasztanami. Odkąd z powodu postawienia przepławki spędzili nas z murku przy elektrowni to już nie to samo. A jakie tam klenie padały, a jakie brzany 🙂

Nad wodą nikogo. Co prawda byłem przed południem, ale tam jak ryba bierze zawsze ktoś siedzi. Nie wyglądało to najlepiej 🙂 I faktycznie. Żadnych oznak żerowania boleni. Zrobiłem ze dwieście rzutów, woblery takie, siakie i owakie, wahadełka, płytko, głęboko, szybko, wolno. I nic. Cofnąłem się pod most, miałem się już zwijać, ale jeszcze dla porządku smalnąłem w stronę Kaczej Wyspy, na napływ na filar. I o dziwo od razu branie! Na boleniowego woblera uczepił się szczupaczek. Nic wielkiego, trochę ponad wymiar, ale załatwił mi za jednym zamachem dwie sprawy. Po pierwsze, to uratował mój wędkarski honor. No nie wypada, by taki arcymistrz międzygalaktyczny schodził z wody „o kiju” 🙂 A po drugie łowiąc go otworzyłem oficjalnie sezon szczupakowy 🙂

Pierwszy „oficjalny” szczupak w tym roku w całej swej marnej okazałości. Sezon rozpoczęty! Potwór to niestety nie był, ale ucieszył mnie bardzo – uratował mnie przed zejściem z wody „o kiju” 🙂

Jak się okazało, nie tylko ja nie wytrzymałem w domu. Henio dzwonił, że jedzie „popróbować” boleni pod elektrociepłownią. Namawiał mnie, ale ja już się dziś wędkarsko zrealizowałem. Może co złapie sensownego i nasz blog wędkarski ozdobi wreszcie zdjęcie przyzwoitego bolenia 🙂